Bardo Śląskie | spływ kajakowy

Bardo Śląskie od lat przyciąga pielgrzymów i turystów urokiem swoich gór, Bazyliki Mniejszej i Drogi na popularny „Krzyż”, z którego pięknie widać panoramę Barda i okolic. Od kilku lat, można również spróbować swoich sił podczas spływu kajakiem lub pontonem.
Bardo spływ kajakowy | ciekawe miejsca w Polsce

Bardo Śląskie | Jak dojechać?

Do Barda można łatwo i szybko dojechać pociągiem (Koleje Dolnośląskie lub PolRegio). Pociąg jedzie około 1h20. Dojechać można też samochodem, drogą krajową nr 8. Podróż zajmuje około godziny 🙂

Szlak wodny przełomu Bardzkiego

Szlak wodny Przełomu Bardzkiego przebiega od Bystrzycy Kłodzkiej przez Kłodzko i Bardo do wsi Topola – na najładniejszym górskim odcinku szlaku Nysy Kłodzkiej. Po drodze warto zwiedzić niezwykle interesujące i malowniczo położone miejscowości, z których najważniejsze to Bystrzyca Kłodzka, Kłodzko, Bardo i Kamieniec Ząbkowicki. Cały szlak liczy w sumie 52 kilometry długości i podzielony został na 3 jednodniowe etapy. My decydujemy się na jednodniowy spływ, który kończy się w Bardzie 🙂

Bardo spływ kajakowy | info praktyczne

Spływ kosztuje w granicach 30-40 zł, w zależności od firmy, którą wybierzemy. My zdecydowaliśmy się na ski-raft, który znajduje się najbliżej dworca kolejowego i drogi na Krzyż. Wypożyczyć można zarówno kajak, jak i ponton. 

Pierwszym etapem była podróż minibusem, kilka kilometrów dalej, gdzie rozpoczęła się nasza podróż. Miły Pan poinstruował nas gdzie mamy płynąć, jeżeli będziemy mieli wątpliwość. Warto posłuchać rad miłego Pana, żeby nie zabłądzić lub żeby nie popłynąć na tamę, z której pionowo spada się w dół 😉

Na szczęście jedyną rzeczą, którą trzeba było zapamiętać było to, żeby cały czas trzymać się prawej strony i udało nam się nie zabłądzić. Nysa Kłodzka, którą płynęliśmy, nie jest na tym odcinku rwąca, więc każdy, nawet początkujący sobie poradzi. Fakt, że niektóre kajaki i pontony obracało dookoła własnej osi kiedy jakiś strumyk wypływał z boku, ale nie było to w żadnym stopniu niebezpieczne. Właściwie to rzeka jest idealna, bo ani nie trzeba wiosłować, ani nie trzeba bać się prądu 😉

Spływ jest bardzo spokojny i jeżeli damy się wyprzedzić wszystkim z ekipy, którzy z nami dotarli na start, to możemy cieszyć się ciszą i przyrodą, obserwując dzikie kaczki czy sarny na urwistym brzegu. My ciszą cieszyliśmy się niezbyt długo, bo trafiliśmy na wieczór kawalerski na pontonach i po krótkiej konwersacji i symbolicznym, plastikowym kubku z rumem z colą, zostawiliśmy ich i popłynęliśmy dalej, żeby cieszyć się ciszą 😉