Szlak Green Velo

Szlak Green Velo to trasa łącząca najciekawsze turystycznie miejsca we wschodniej Polsce. Od województwa Świętokrzyskiego, przez Bieszczady, całą wschodnią i północną ścianą Polski, aż do Elbląga.

Czym jest Green Velo?

Green Velo, czyli najdłuższy w naszym kraju szlak rowerowy, ciągnie się od Kielecczyzny po Mazury, cały czas wzdłuż wschodniej ściany Polski. Jest to szlak, na promocję którego wydano miliony złotych. Czy było warto? Żeby stwierdzić, czy pieniądze były wydane należycie, musielibyśmy prześledzić, co dokładnie zostało za nie stworzone i jak wiele osób ze szlaku korzysta. Faktem jest, że Green Velo było mocno reklamowane i widoczne w mediach, a jak to się przełożyło na użytkowanie trasy, to już inna kwestia. Promocja i rozwój szlaku nadal trwa, więc wnioski będziemy mogli wyciągnąć za kilka lat. 

Jaki odcinek wybrać?

Właściwie w każdym województwie jest coś innego. Zależy czego szukamy. Można wybrać się wyłącznie w Bieszczady i połączyć jazdę na rowerze z górskimi wędrówkami. Można też wybrać opcję warmińsko-mazurską, odpoczywać nad jeziorami na jeszcze nieturystycznej Warmii lub dużo bardziej turystycznych Mazurach. Albo, tak jak my, przejechać prawie całą wschodnią ścianę Polski i szukać uroku w mijanych po drodze wioskach, drewnianych cerkwiach i obserwujących nas ze swoich gniazd, bocianach.

Moje doświadczenia z Green velo

Przejechaliśmy w trójkę, razem z moimi dwoma kompanami, trasę z Przemyśla do Białowieży. Każde województwo z osobna odpowiadało za budowę i adaptację dróg na swoim terytorium, więc ciężko ocenić Green velo jako całość. Trasa przebiega przez 5 województw: lubelskie, podlaskie, świętokrzyskie, warmińsko-mazurskie i podkarpackie i to ostatnie, według mnie, najlepiej przygotowało drogi, ich oznaczenia (bardzo ważna rzecz) i stanowiska, na których można się zatrzymać. Patrząc przez pryzmat całej trasy, to prowadzi ona po wszystkich możliwych typach dróg. Mieliśmy po drodze wspaniałe, równe asfaltowe odcinki, ale też piaski, w których się zakopywaliśmy. Pojawiały się też szutry, a czasem droga prowadziła nawet ścieżkami rowerowymi, zbudowanymi przy głównej drodze, co w Polsce jest rzadkością i miło nas zaskoczyło.

Dlaczego warto wyruszyć Green velo?

Przede wszystkim dlatego, że wschodnia ściana Polski, to wciąż piękne i trochę dzikie tereny, w niewielkim stopniu skażone cywilizacją. Można przez kilka lub kilkanaście dni, w zależności od wybranego odcinka, oddychać najczystszym powietrzem. Poza tym, ruch samochodowy na trasie jest bardzo mały, ponieważ głównym założeniem tego szlaku, było poprowadzenie dróg przez miejsca oddalone od cywilizacji.

Gdzie spać?

Możliwości noclegów jest również dużo, co kilka lub kilkanaście kilometrów, zawsze natrafimy na gospodarstwo agroturystyczne i prywatne kwatery. Warto też wziąć ze sobą namiot, żeby spędzić przynajmniej jedną noc na polu lub w lesie, obcując z przyrodą.